DLACZEGO MAŁY KSIĄŻĘ JEST NAJWAŻNIEJSZY W MOIM ŻYCIU ?

Czytam moim dzieciom Małego Księcia Antoine de Saint- Exupery. Ta książka ma w sobie niesamowitą magię i siłę . Jednocześnie w sposób prostolinijny ukazuję to, co powinno być w życiu istotne.

Przez chwilę miałam moment zawahania, czy mój sześciolatek zrozumie choćby namiastkę tego, co niesie treść. Jak się okazało, bywam jednak typowym dorosłym. Dla moich dzieci „Proszę narysuj mi baranka” było najnormalniejszą prośbą jaką mieć na środku pustynni. Była to dla nich początkowo zabawna, a następnie bardzo ciekawa historia.
Chciałam wprowadzić ich w świat Małego Księcia zanim zrobi to wersja kinowa, bardzo udana tak na marginesie.

Zastanawia mnie jedno – dlaczego Mały Książę jest zaliczany do bajek dla dzieci ? Myślę, że to dorośli powinni mieć obowiązek czytania tej książki. Obligatoryjnie raz na jakiś czas. Po to, żeby nie zapomnieć o tym, co najważniejsze…

A dlaczego Mały Książę jest najważniejszy w moim życiu ?

 

OSWOJENIE

Za każdym razem ryczę ciężkimi łzami na etapie, gdy Mały Książę spotyka lisa. Całą sobą wyznaję „oswojenie”. Jest czas kiedy ktoś, kto się pojawia w naszym życiu, jest tylko jednym z wielu ludzi, którzy nas otaczają.

Może być. Może zniknąć. Bez znaczenia.

„Na razie jesteś dla mnie tylko małym chłopcem podobnym do stu tysięcy innych chłopców. Nie potrzebuję Cię. Ani Ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla Ciebie tylko lisem takim, jak sto tysięcy innych lisów. Ale jeśli mnie oswoisz, to będziemy się potrzebowali. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie…”.

To najpiękniejsze zobrazowanie tworzenia więzi. Przynajmniej dla mnie. Jestem wilczycą. Trochę dzikusem w sensie emocjonalnym. Potrafię dość łatwo nawiązywać kontakt z ludźmi. Ale zwykle na poziomie, gdzie brak danej osoby w moim świecie nie wywołuje armagedonu. Do momentu…aż dam się oswoić. Dotyczy to zarówno tematu faceta, któremu dam taką możliwość, jak i każdej bliskiej mi osoby w życiu. Przyjaciół. Ludzi, których wpuszczam do mojego domu i serca.

Wielokrotnie już wspominałam o tym, że w zakresie emocjonalnym jestem Don Kichotem. Ktoś mógłby powiedzieć – naiwniaczką. Trudno. Umrę z wiarą w to, że można kochać naprawdę. Z wiarą w to, że przyjaźnie mogą być bezinteresowne. Z przekonaniem, że lepiej przeżyć jeden dzień z prawdziwym człowiekiem niż 30 lat z wydmuszkami emocjonalnymi.

Z drugiej strony jest ryzyko wynikające z oswajania. Nie wszyscy pamiętają najważniejszą prawdę. „Jesteś odpowiedzialny na zawsze, za to co oswoiłeś…”. Odpowiedzialność za więzi została zdewaluowana przez zaawansowany egoizm. Przynajmniej w części przypadków.

Cóż. ” Kiedy ktoś pozwoli się oswoić ryzykuję, że skończy się to płaczem…”

mały książę 3

 

ZAPOMNIENIE

 

„Ludzie tłoczą się w ekspresach ale nie wiedząc czego szukają. Niespokojnie kręcą się w kółko…”.
Zapominamy, co ważne. Nie pielęgnujemy w sobie emocji. Trwonimy je na drobne w korpo – karuzeli. Dlatego tak bardzo uwielbiam dzieci. Ich świat jest normalny. Prosty. W tym świecie grawitacja nie ogranicza marzeń.

Taki przykład ” z życia wzięty ” w ostatnich dniach.
Mój sześcioletni syn zobaczył w sklepie maszynkę do golenia i postanowił wrzucić ją do naszego koszyka.
– Po co ? – pytam
– Żebym mógł się ogolić – odpowiada mój małoletni Książę
– Nie masz brody- próbuję uciąć temat
– Mam, tylko niewidzialną. Dawno temu jak byłem starym mędrcem, miałem taką do samej podłogi. Potem przyszedł duch i zabrał mnie. I włożył do Twojego brzucha. No i się urodziłem, jako mały dzidziuś. A broda tam została. Ale kiedyś znów ją będę miał. No to potrzebna mi maszynka.  – wyjaśnił mój syn.

Kurtyna.

Podkreślę, że nie zapakowałam mu do głowy teorii reinkarnacji, tudzież środków odurzających, po których można wpaść na takie pomysły. Po prostu. Cudowny świat dziecka.

Współczuję ludziom pozbawionym pamięci o dzieciństwie. Mam w sobie trochę dzieciaka. Ktoś powie: zinfantylizowana kobieta w średnim wieku. No i świetnie. Ja się cieszę. Dzięki temu lubię łażenie w letnim deszczu. I nie martwię się, że fryzura mi się spieprzy. Uwielbiam siedzieć do północy gapiąc się w gwiazdy. Śpiewam z moimi Czarownicami na cały głos Freedom Georga Michaela w miejscu publicznym. Potrafię marzyć. Śmieję się całą sobą. I nawet jeśli ktoś uważa to jako „zachowanie nie adekwatne do wieku” – to nie mój problem.

W Małym Księciu temat pielęgnowanie w sobie dziecka wraca wielokrotnie. Nie zabijajmy w sobie wyobraźni. Nie obawiajmy się myśleć inaczej niż wszyscy. I nie róbmy również  lobotomii mózgu naszym dzieciom, ustawiając im grafik zajęć pozalekcyjnych z precyzją co do minuty. Bo wyścig szczurów i punkty do gimnazjum się liczą. Jasne, że edukacja jest ważna. Nie zapomnijmy jednak nauczyć naszych dzieci, tego co w życiu najważniejsze…Chyba, że już sami zapomnieliśmy ?

 

mały książę 5

 

SZUKANIE

 

Biegniemy przez życie. Zdobywamy. Kupujemy. Reorganizujemy. Tworzymy nowe, jeszcze lepsze. Konkurujemy. Zwyciężamy. Budujemy. Urządzamy. Zapewniamy komfort. I..?

I na pewnym etapie przechodzimy załamanie. Oto proszę bardzo – jesteśmy na szczycie. Jesteśmy ważni. Zrealizowaliśmy plan na życie w 100%. Żyjemy na wysokim C. I pomimo tego, mamy w sobie pustkę. W którymś momencie przestaliśmy czuć. Ale za to rozbudowaliśmy mieć. Tylko mieć jest oszustem. Wystarcza tylko na chwilę.

„Dobrze widzi się tylko sercem. To co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu”. Niby wszyscy tak dobrze znamy ten cytat, a tak trudno nam to pojąć.

Jeśli chcesz odnaleźć szczęście, potrzebujesz szukać sercem. Oczy są ślepe.

” Ludzie tu u Ciebie uprawiają pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie…i nie znajdują tam tego czego szukają…A przecież to, czego szukają można znaleźć w jednej róży albo w łyku wody…”

Staram się cieszyć w życiu każdą chwilą. Szczególnie teraz i tu. Na to co było nie mam już wpływu. Podobnie na to, co będzie. Chociaż patrzę zawsze w przyszłość z ogromną ufnością. Traktuje życie jako przygodę.  Jasne, że pojawiają się złe dni, problemy, choroba, skomplikowanie wszystkiego na całej linii. Przeszłam przez niejeden zakręt i dół. Pomimo wszystko, patrzę na życie z ogromną wiarą. Zawsze.

Nie szukajmy więc skomplikowanych rozwiązań, bo szczęście jest proste. Tak jak proste są relacje. Związki. Miłość. Wbrew pozorom.

Dlaczego Mały Książę jest najważniejszy w moim życiu? Bo pomógł mi zrozumieć, jak ważne jest oswojenie. Nawet okupione łzami. Bo nie pozwala mi zapomnieć, co jest najważniejsze. I przypomina, jak szukać w życiu szczęścia.

mały książę 7

 

Zdjęcia: Pinterest

2 Discussions on
“DLACZEGO MAŁY KSIĄŻĘ JEST NAJWAŻNIEJSZY W MOIM ŻYCIU ?”

Leave A Comment

Your email address will not be published.