MAMA TEŻ CZŁOWIEK

Uwielbiam być Mamą. Nie w sposób nawiedzony, przesadny i rozhisteryzowany. Tak po prostu. W realnych ramach. Ze świadomością plusów i minusów macierzyństwa. Staram się połączyć dwa światy : Ania-Mama i Ania-Człowiek. Niby banalne, a jednak wzbudza kontrowersje. Ania-Mama 5 grudnia piecze i ozdabia z dzieciakami pierniki. Przechodzi najazd i oblężenie domu oraz destrukcję bibelotów, gdyż dziecko postanowiło zrobić przyjęcie urodzinowe w domu (” bo w salce zabaw jest to już oklepane”-  taka sytuacja). Ania- Mama  występuje w Oskarowej roli Rzepy Brzechwy, ponieważ synek zamarzył aby jego Mama zagrała w przedstawieniu przedszkolnym (nie ważne, że pozostali rodzice innych dzieci jeszcze przez tydzień zrywali boki ze śmiechu przypominając sobie Anię-Mamę z zieleniną we włosach).  Takich „standardowych” sytuacji jest tysiąc pięćset w miesiącu i każda mama dobrze ten temat zna. Bardzo dobrze również zna ” Ciemną Stronę Mocy ” czyli w skrócie trudności związane z byciem rodzicem. Zwykle negatywy uaktywniają się w dni, kiedy życie nie rozpieszcza. W pracy ogień piekielny, telefon dzwoni jak opętany, w domu bajzel na kółkach, w lodówce światło i Nutella i wtedy…słyszę :

-” Mamo!! zrób z Nią coś, bo patrzy na mnie jak wściekły czołg !!!”

-” Mamo nie znoszę Go!!! On jest głupi !!!”

-” Już nie jesteś moją siostrą!!!”…….

i chcę mi się wyć. Atmosfera w domu gorętsza niż na Sycylii. Po 10 min mam ochotę ustawić zasieki, licząc na to, że mnie nie znajdą. Zdrowie psychiczne Ani-Mamy istnieje tylko wtedy, gdy może trochę pobyć  Anią- Człowiekiem. Dalej niby banalne ale już dochodzimy do sedna sprawy…Ania-Człowiek potrzebuje czasem wyjść SAMA na chociażby krótki spacer. Wypić kawę i pogadać ze swoimi przyjaciółkami. Korzystając z dobrodziejstwa zwanego Nianią, wyjść wieczorem do kina, na tańce czy też na koncert. Ania-Człowiek chcę się czasem ubrać, pomalować i pójść po prostu do ludzi. Ania-Człowiek nie antagonizuje z Anią-Mamą. Jest niezbędnym elementem układanki. Dziwi mnie tylko to, że takie podejście wywołuje kontrowersje i jakieś dziwne emocje w gronie „obserwujących”, zwanych również  Tymi Co Zawsze Wszystko Wiedzą Najlepiej. Czasem wydaje mi się, że od Mam oczekuje się oddania swojej tożsamości na rzecz dziecka…Moim zdaniem to niepotrzebne. Można uwielbiać swoje dzieciaki i żyć, jak normalna kobieta. Dbając o ich szczęście, jednocześnie realizując swoje marzenia. Szczęśliwe dziecko ma szczęśliwego Rodzica. Mamę, która dobrze czuje się ze sobą, która dba o siebie i pozwala sobie na pewną dozę dyspensy w myśl „Mama też człowiek ” :)

 


Leave A Comment

Your email address will not be published.