SZCZEROŚĆ. TOWAR W DEFICYCIE?

Nie jestem idealna. Żadne to wyznanie, ani odkrycie. Stwierdzenie faktu. Bywam zołzą. Nie aspiruje do tytułu Miss Publiczności. Mówię, co myślę. Do tego strasznie fałszuję śpiewając Depeche Mode. Znajdzie się jeszcze kilka kwestii, które można mi zarzucić. Mam na imię Ania i nie jestem Nutellą, nie wszyscy muszą mnie lubić.  Jedno w tym wszystkim przemawia na moją korzyść/niekorzyść. Jak kocham – to całą sobą. Jak się wkurzam – to niczym rdzenna mieszkanka Palermo. Jak cierpię, to do „żywego”. Jak mówię, to zawsze to co myślę. Jestem prawdziwa. Nieudawana.  I takimi też ludźmi staram się otaczać.

Ostatnio przy okazji spotkania ze znajomymi poruszony został temat szczerości. W towarzystwie zawsze znajdzie się ktoś, kto ma nadwrażliwe ucho, tudzież ego i szczerość miesza z bezczelnością. Od tego się zaczęło.

Gdzie jest granica? Co można ludziom mówić w oczy, a czego nie wypada. Nie wypada? Jakby szczerość była składową protokołu dyplomatycznego na dworze angielskim. Wypada powiedzieć „cośtam” a inne „cośtamy” nie? Szczerość jest wartością niepodlegającą ograniczeniom. Kropka. To właśnie usłyszeli właśnie moi współbiesiadnicy, celebrujący ze mną piątkowy wieczór.

Zdecydowanie wolę ludzi, którzy mówią, co myślą od tych co gładko słodzą, jednocześnie obsmarowując mi tyłek zaraz po opuszczeniu ich towarzystwa. Przysłowiowi Dulscy. Wolę sól ale w oczy, zamiast spijania sobie z dziubków słodkich bzdur.

 

SZANOW(A)NA PANI DULSKA

Szanowna Pani Dulska. Typ świętą aurą otoczony. Kobieta, która na temat moralności i zachowania innych wiele ma do powiedzenia. W końcu konwenanse i stosowne zachowanie nie jest jej obce. Jedyny zgrzytający detal w całej tej sytuacji to fakt, że sama z moralnością ma dość spory problem. Pamięć ma ulotną w zakresie własnych poczynań. Natomiast do perfekcji opanowała umiejętność tworzenia pozorów. W wysublimowany sposób zamieni szczerość i prawdę na cukierkowe kłamstwo. Lub amnezję. Przecież nie o wszystkim należy pamiętać, szczególnie jeśli niewygodna sytuacja kładzie się cieniem na jakże starannie tworzonej otoczce Najmoralniejszej Z Całej Wsi. Zwykle Pani Dulska sama ma na swoim sumieniu kolekcje doświadczeń, która daleka jest od zachowań „fair play”. Natomiast gdy złapie kogoś na przewinieniu…to się człowiek nasłucha. „Jak ta Grażyna tak mogła?!”

Obok Żon z Stepford, Pani Dulska to taki typ kobiety, który omijam wielkim łukiem. Nie ze względu na możliwość wytknięcia mi przewinień. Ze względu na dyskomfort wynikający z komicznej pseudokurtuazji łączonej z absurdalnym wręcz zakłamaniem. Męczy mnie kontakt z ludźmi w maskach. Mam wrażenie, że nastało właśnie takie pokolenie – czasy 50 masek na każdą okoliczność. Ratunku.

Wszystko może mieć 50 odcieni szarości. Czarno – białego podziału brak. Dobra, nie jestem idealistką, która nigdy nie kłamie i żyje w świecie, w którym koniki robią tęczową kupkę. Wiem już jednak, że lepiej zebrać po tyłku za popełnione głupoty niż budować cukierkową otoczkę dla najpiękniejszego kłamstwa

 

 

DZIĘKUJĘ ZA „BEZCZELNYCH” LUDZI

 

Bardzo często szczerość mylnie przez odbiorców mieszana jest z bezczelnością. Może granica między nimi jest faktycznie cienka?

Trudno. Nawet jeśli tak jest, zdecydowanie wolę szczerość.Nawet bezczelną. Nawet tą niezbyt przyjemną. Jeden warunek – szczerość prosto w oczy. Nie za plecami. I nie z chorych pobudek zrobienia komuś zwykłej przykrości.

Szczerość ma wartość tylko wtedy, gdy jesteśmy ją w stanie wyrazić bezpośrednio. Nie uprawiając zaawansowanego Obgadulstwa Zaplecowego. Nie siejąc durnych plotek wyssanych z palca. Ja rozumiem, czasem nie ma za bardzo czym zaistnieć w towarzystwie, no to się tworzy. Jeśli mogę zasugerować – proszę w takim razie tworzyć nową teorię dla fizyki kwantowej, zamiast gorącą ploteczkę w kawiarni, serwowaną z samego rana. Ciepłe to lubię drożdżówki. Kawę. Za gorące plotki serdecznie dziękuję. Nie skorzystam.

Osiecka napisała kiedyś „…gdy szczerości brak, po co ciągnąć ten bal?” Odniosła to do kochania. Ja widzę to jeszcze szerzej. Może łatwiej by się żyło, tylko po co? Nie zostanę nigdy Królową Dyplomacji. Nie będę kadzić tego, co inni chcą usłyszeć. Trudno. Kilka razy przejechałam się na kłamstwie w imię wyimaginowanego wyższego dobra, Za każdym razem kończyło się to spektakularnym fiaskiem. Święta nie jestem. Błędy popełniam .Rachunki za to sama płacę. Nobody is perfect.

To samo dotyczy moich przyjaciółek. Każda z nas akceptuje pozostałe z dobrodziejstwem mentalnego inwentarza. Natomiast układ z nimi jest prosty- szczerze do bólu. Jak coś schrzanię, to się nasłucham. I dobrze. Nie zawsze sami dostrzegamy, że coś robimy nie tak. Konstruktywna krytyka jest warta więcej niż góra pochwał. Dzięki temu możemy się rozwijać, dojrzewać, ulepszać siebie. Nawet jeśli przez chwilę ciężko przetrawić trafną puentę.

Nie każdy musi szczerość lubić. Nie każdy chcę ją usłyszeć. Czasem okłamujemy samych siebie aby nie dopuścić do konfrontacji z niekomfortową sytuacją. Bo co z oczu, to z serca. Czego oczy nie widzą, sercu nie żal i inne takie ludowe dyrdymałki. Jak kto woli. Ja nie wolę. Ja prawdę poproszę. Demokracja i wolność słowa na półkach. Kto chce korzysta. Wolny kraj.

Wrzuciłam w kocioł argumentów „za i przeciw” jedno stwierdzenie. Wolę szczerość, niż gładkie słówka. Nie pouczam. Co najwyżej dyskutuję. I życzę odwagi.

 

 


1 Discussion on “SZCZEROŚĆ. TOWAR W DEFICYCIE?”

Leave A Comment

Your email address will not be published.